Wyznacz właściwie swoje granice


Dziś rzecz o granicach. Tych psychologicznych. Każdy bezwzględnie powinien je posiadać. One mają zadanie nas chronić i pomagać właściwie budować relacje z innymi, aby inni nas nie krzywdzili ani byśmy nie byli odludkami (Gdy są zbyt mało przepuszczalne i sztywne). Muszę przyznać, że jak większość tematów, które poruszam to praca na całe życie a przynajmniej na jakąś jego część – ale wiadomo… warto! Ja miała duży problem z własnymi granicami, były zbyt przepuszczalne, przez co dawałam sobie wchodzić na głowę a potrzeby innych były dla mnie ważniejsze niż swoje. Ale koniec z tym. Posiadanie odpowiednich granic daje naprawdę dużo siły i sprawczości. Posiadamy różne granice: finansowe, intelektualne, duchowe, fizyczne itd. Ja skupię się na tych emocjonalnych. 



CZYM SĄ GRANICE PSYCHOLOGICZNE?

Są związane z emocjami. Pozwalają nam poznawać i rozumieć uczucia np. innych osób ( jest mi przykro, kiedy mówisz do mnie w taki sposób), ale też pozwalają na kierowanie swoimi uczuciami i emocjami, aby dbać o własne dobro (nie pójdę na tą imprezę, choć jestem podekscytowana i cieszę się na jej myśl, bo jutro mam ciężki dzień w pracy i muszę się wyspać).

Kiedy masz zdrowe granice emocjonalne, zauważasz zachowania innych, z którymi jest Ci nieprzyjemnie i które są dla Ciebie za bardzo ingerujące np. agresywne. Dzięki nim rozumiesz, że nie wszyscy są w stanie przewidywać Twoje potrzeby. Będziesz jasno i klarownie mówił o swoich potrzebach, nawet jeżeli jest to komuś nie na rękę i będziesz krytykowany i odrzucony. Ba! Będziesz odważnie bronił swoich wartości niezależnie od tego co o tym myślą inni. Zdrowe granice pozwolą Ci szanować siebie oraz innych pomimo antypatii i różnic. Nie będziesz rzucać się w wir relacji, bez uprzedniego sprawdzenia, czy dana znajomość / osoba – jest dla Ciebie.



JAK WYZNACZAĆ ZDROWE GRANICE?

USTAL SWOJE STANDARDY Przeanalizuj co jest dla Ciebie dobre i wartościowe. Pomyśl czego chcesz, a czego nie jesteś w stanie tolerować.

KOMUNIKUJ SWOJE GRANICE Gdy znajdziesz się w sytuacji, w której ktoś narusza Twoje granice zwyczajnie zakomunikuj mu to: „Nie będę tego tolerować. / Nie zrobię tego.” Nie musisz się nikomu z niczego tłumaczyć ani usprawiedliwiać. Masz prawo odmówić niezależnie od tego, co to za prośba. Od razu mówię, mówienie NIE WCALE NIE JEST PROSTE. Już to zapewne wiesz. Trening czyni mistrza. Cóż więcej tu można rzec…

WZMACNIAJ GRANICE Gdy zaczniesz stawiać granice, ludzie będą odczuwać dyskomfort. Nie byli do tego przyzwyczajeni. Po drugie, to jest dla nich niekomfortowe, ponieważ nie mogą osiągnąć tego co chcieli osiągnąć Twoim kosztem. Ludzie będą próbowali manipulować poczuciem winy czy obwinianiem. (w stylu: nie można na Ciebie liczyć, no weź nie bądź taki, jeśli mnie nie podwieziesz, to nie zdążę…)



DLACZEGO WYZNACZANIE GRANIC JEST TAKIE TRUDNE?

Nie stawiamy swoich granic, ponieważ często kieruje nami nie troska o siebie, ale strach i poczucie winy, wobec innych ludzi. To właśnie wynosimy z dzieciństwa. Boimy się odrzucenia, konfrontacji, czyjegoś oskarżenia o egoizm, o brak dobrej woli. W takiej sytuacji mówimy tak zamiast nie, oddajemy innym znacznie więcej niż chcemy dać, nie wyrażamy tego co czujemy, nie idziemy za własnymi emocjami, ale raczej za tym, co wydaje nam się obowiązkowe, dobrze widziane. Bardzo często zdarza się, że ludzie naruszają nasze granice, bo my sami nie potrafimy ich zakomunikować. 

Nie lubisz tańczyć, ale tańczysz, bo ciągną cię na parkiet. Nie masz ochoty wychodzić z domu, ale dajesz się z niego wyciągnąć, bo koleżanka mówi, że nie ma z kimś wyjść. Dajesz sobie zrzucić na barki kolejne zadania w pracy, bo nie umiesz powiedzieć nie. Nie pozwalasz sobie na pewne rzeczy, bo Co ludzie powiedzą? Granice są konieczne, żeby mieć dobre relacje ze sobą i światem. Bez granic wystawiamy się ludziom na pożarcie.

W szkole tego nikt nie uczył, dlatego nie wyrzucaj sobie niekompetencji. Masz prawo nie wiedzieć, jak właściwie postępować, aby nie krzywdzić siebie i czuć się ze sobą i innymi dobrze. Często do tego z dzieciństwa i życia rodzinnego są nam dawane złe przykłady, które właśnie naruszają nasze granice, a to z kolei przenosimy w nasze życie i dorosłość. Jesteś za bardzo uległy? A może trudno Ci się otworzyć na kontakt z innymi? Podejmujesz decyzje a potem czujesz się z nią źle, bo jesteś przemęczony, zły, przeciążony? Dajesz się komuś, a gdy Ty potrzebujesz nie ma nikogo do pomocy? Czas to zmienić. Pamiętaj, że Twoja jakość życia leży w Twoich rękach. Od tego też zależą Twoje granice. Nie licz, że inni zadbają o Ciebie właściwie. Najpierw Ty zadbaj o siebie najlepiej jak potrafisz. 


Są granice, których przekroczenie jest niebezpieczne: przekroczywszy je bowiem, wrócić już niepodobna

- Fiodor Dostojewski


JAK WYGLĄDA ZDROWA GRANICA?

To granica elastyczna. Ponieważ jesteśmy istotami społecznymi i relacyjnymi, aby przetrwać (w sensie psychologicznym) musimy dokonywać wymiany z innymi ludźmi. Przedmiotem takiej wymiany psychologicznej są emocje, myśli, przekonania, doświadczenia, wsparcie, pomoc. Usztywnienie granic może spowodować samotność, izolację, brak intymnego kontaktu w relacjach z ludźmi. Natomiast granica zbyt luźna może spowodować brak poczucia bezpieczeństwa, a czasem nawet nieświadome przyzwolenie na przekraczanie granic, co może prowadzić do narażenia nas na przemoc. Granice nieadekwatne mogą być wynikiem przeżytej traumy lub pozostawania w relacji z ważnymi dla nas osobami, które same mają trudności w obszarze granic. Dlatego, jeżeli czujesz, że Twoje granice nie są właściwie ustawione, należy udać się po pomoc do specjalisty, który razem z Tobą pomoże Ci dowiedzieć się, dlaczego tak jest, skąd to się wzięło u Ciebie i jak to zmienić.


W życiu trzeba mieć odwagę by obronić swoje marzenia, granice, wartości. Nie po to, aby udowodnić coś innym, ale po to by być w zgodzie z samym sobą...


 Jeżeli ten temat Ciebie dotyczy i interesuje, warto dowiedzieć się więcej. Zapraszam Cię do kontaktu w zakładce Konsultacje on - line. Istnieją dziś ciekawe książki, które poszerzają temat granic, takie jak: ,,Bycie miłym to przekleństwo" / ,,Strażniczka swoich granic" / ,,Naucz ich jak mają Cię traktować"...

 

Garść dobrych cytatów do autorefleksji

 

Wiszące serce z napisam: if you can dream it, you can do it.

Każdy czasem zwalnia tempo, żeby odpocząć, nabrać sił, zobaczyć jaki efekt i co dalej... Aby w Waszych codziennych wysiłkach dodać Wam trochę otuchy, motywacji i wigoru - proponuję garść dobrych słów, które pokrzepią Wasze serca, zmotywują do pracy, pomogą coś przemyśleć, zmienią niektórym myślenie, czy podejście do działania. Niech będą dla Was niemal magicznymi słowami, które mają realny wpływ na Waszą codzienność i które moją Was kształtować w ,,dobrą" stronę! Niektóre cytaty pochodzą od zwykłych ludzi, często wspaniałych psychologów, których nie znacie, ale robią wspaniałą robotę.

 

Nie zmieniło się nic prócz mojego nastawienia, dlatego zmieniło się wszystko

R. Martin

 Nigdy żadna podróż nie była tak długa jak ta, która miała zaprowadzić mnie do mnie samej                                                                                                              Alice Miller

Człowiek nie taboret - potrzebuje oparcia - Cytat młodzieży

Małe czyny, które robisz są lepsze niż duże, które planujesz

- G. C. Marschal

Pomiędzy bodźcem i reakcją jest przestrzeń: w tej przestrzeni leży wolność i moc wyboru naszej odpowiedzi

~ Viktor E. Frankl

Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe

 - Goethe

Ten, kto nie chce - znajdzie powód. Ten, kto chce - znajdzie sposób

Często to, co niemożliwe okazuje się zwykłym brakiem chęci 

Wraz z lękiem pojawia się okazja by stać się odważnym

Dąż do rozwoju - nie do perfekcji!

 Jeśli potrafisz o tym marzyć, to znaczy, że potrafisz tego dokonać

Walt Disney

Nie możemy niczego zmienić, póki tego nie zaakceptujemy

 C.G Jung

 Jeśli twoje współczucie nie obejmuje ciebie – to znaczy, że jest niepełne

Budda

Bądź sobą - wszyscy inni są już zajęci !

 Oscar Wild

 

Poznaj swoje Mechanizmy Obronne

 

Mechanizmy 

Obronne 


Mogą występować pod postacią myśli, sposobów zachowania czy działania, które w pewnym nasileniu występują u wszystkich ludzi i pełnią rolę przystosowawczą, więc w tym znaczeniu są nam potrzebne a nawet czasami niezbędne. Często stosujemy je nieświadomie, chcemy tym samym uniknąć przykrych emocji jak lęk, czy gniew. Pomagają nam przezwyciężyć lęk, utrzymać dobre samopoczucie, zapewniają poczucie bezpieczeństwa, utrzymują naszą pozytywną samoocenę, redukują stres, utrzymują równowagę psychiczną.


Perfekcjonizm - pomaga czy utrudnia życie?

 

Kubek z napisem Good enough

Perfekcjonizm to cecha pożądana przez wiele osób. Można by zapytać co jest więc złego w dążeniu do doskonałości? Jednak dla perfekcjonistów często bywa przekleństwem i źródłem frustracji. Istnieje duża różnica między zdrowym i pomocnym dążeniem do doskonałości a niezdrowym i szkodliwym dążeniem do perfekcjonizmu.

Jesteś wysoko zdyscyplinowany, poukładany i sumienny? Być może jesteś perfekcjonistą!

 

Uważaj - złe myśli mogą zniszczyć Ci życie

 

Każdy z nas swój rozum ma. Widzi, postrzega i na tej podstawie próbuje analizować i interpretować rzeczywistość dookoła siebie. Niestety czasem sposób w jaki tłumaczymy sobie pewne rzeczy jest przekłamany, błędny i nieadekwatny do rzeczywistości. To może powodować nasze gorsze samopoczucie, pogłębiać poczucie krzywdy i inne nieprzyjemne stany emocjonalne, wywoływać w nas lęk. Najlepsze jest to, że każdy z nas to robi w mniejszym lub większym stopniu. Niezły psikus nie? O czym mowa?

13 Zasad Dobrego Życia

 

Przekopałam masę materiałów, aby sprawdzić, jakie są zasady dobrego życia. Wybrałam ze wszystkich tylko te, które wg. mojej oceny są sensowne, z którymi się zgadzam i które wprowadzam w swoje życie i wiem, że działają. Dlatego polecam je także i Tobie. Mam nadzieję, że pomogą Ci iść własną drogą. Drogą, na której będziesz odkrywać radość i szczęście, nawet w trudnych doświadczeniach. Niech będą one takimi haczykami, które zawsze będą unosić Cię nieco wyżej.

      


Dlaczego wyrażanie emocji jest takie ważne?

 

Zawsze to powtarzam… trzeba pamiętać, że posiadamy nie tylko inteligencję poznawczą, znaną nam jako iloraz inteligencji, czyli tzw. IQ, ale także inteligencję emocjonalną (emotional intelligence – EI lub EQ - ang. emotional quotient), która śmiem twierdzić jest chyba nieco ważniejsza od tej pierwszej. Inteligencja IQ to zdolności rozumiane jako czysto intelektualne, analityczne. Dobrze też wiedzieć, że ogólna inteligencja składa się z tych dwóch właśnie = inteligencji IQ i emocjonalnej. 

Czym jest szczęście i co czyni nas szczęśliwymi ?

 

Czworo ludzi stoją na skarpie przy zachodzie słońca, przytulając się.

Każdy z nas chce czuć się szczęśliwym człowiekiem w swoim życiu, niezależnie od wszystkiego: rasy, płci, miejsca zamieszkania, kraju, poglądów itp. Normalna rzecz. Pytanie tylko brzmi jak osiągnąć to szczęście? A może to chwile pomiędzy w dążeniu do innych celów? Szczęście dają małe czy wielkie osiągnięcia? Generalnie… jak to jest z tym poczuciem szczęścia?! No więc sprawdźmy!



Jak uniknąć kłótni w związku ?

Zakochana para nad wodą
Czasem trudno nam pojąć, że druga osoba to totalnie inny świat od naszego. A przecież wystarczy, że posiada inną płeć a to już cała masa inności. Myślisz, że świetnie się dogadujecie a tu psikus. Do pierwszej kłótni. I następnej. I tak dalej. Dlatego zajmiemy się tym tematem. Na tapecie związki i relacje interpersonalne.

12 kroków by być bardziej szczęśliwym

 

Pragnę podzielić się z Wami 12 rzeczami, które ja osobiście robię na co dzień a które przyczyniają się bardzo konkretnie do przeżywania codzienności i życia w ogóle w poczuciu szczęścia i zadowolenia, nawet pomimo trudności. 

Jak wspomagać prężność psychiczną/ rezyliencje?

 

Człowiek dżwigający wielki kamień

To bardzo ciekawe zagadnienie, które może pomóc nam przybliżyć się do lepszego zrozumienia tego, co jest nam potrzebne, aby lepiej radzić sobie w życiu, odczuwać większą satysfakcję z życia i zadowolenie a tym samym przybliżać się do poczucia szczęścia. Temat ten pokaże, jakie cechy, predyspozycje należy rozwijać, aby pełniej żyć.


Brak kontaktu z własnymi emocjami? Może to Aleksytymia?

 

Wyobraź sobie, że masz na całym ciele dreszcze i dziwisz się skąd nagle Ci się przydarzyły?! Przecież jest Ci ciepło. A okazuje się, że jest to efekt wcześniejszego zdenerwowania, jednak nie łączysz tych dwóch faktów ze sobą, bo brak jest przełożenia doznań cielesnych na Twoje stany emocjonalne. Słabo prawda? To może być przykład na słabą znajomość siebie, swojego ciała lub może świadczyć o tym, że ktoś świetnie nauczył się somatyzacji swoich emocji na ciało z braku umiejętności wyrażania ich na zewnątrz. Ale to nie jest jeszcze kombo. Jest nim aleksytymia. Pojęcie to wprowadził do literatury psychiatrycznej w 1973 roku psychiatra amerykański P. Sifneos.


Wysoka wrażliwość - poznaj siebie i żyj w zgodzie ze sobą

Pióro ptaka leżące na ziemi

W tym poście dowiesz się co oznacza bycie hiperwrażliwym człowiekiem, ale też podpowiem na kilka kwestii jak chronić i dbać o siebie, aby dobrze radzić sobie w dzisiejszym świecie, będąc osobą wysoko wrażliwą.


Temat ten w ostatnich latach a nawet miesiącach stał się dość popularny. Zaczęły na światło dzienne ”wypływać” książki z tą tematyką oraz różnego rodzaju artykuły. Dlaczego? To bardzo ciekawe. Może ludzie mają potrzebę dzisiaj większej świadomości siebie samych, aby żyć w zgodzie ze sobą i poznawać siebie? Byłoby dobrze.


Wrażliwość – hiperwrażliwość – nadwrażliwość – wysoka wrażliwość WWO (wysoko wrażliwa osoba) lub HSP (highly sensitive people) to temat, który dotyczy wbrew pozorom wielu osób. To przepiękna cecha, która pomaga bardziej czuć, doświadczać, być w świecie, ale jednocześnie wystawia nas czasem na ogrom cierpienia i trudności. Z pewnością trzeba powiedzieć jasno i zdecydowanie i na samym początku kilka istotnych kwestii:

1. Osoby wysoko wrażliwe są jak najbardziej normalne! To nie jest jakieś skrzywienie, czy defekt charakteru czy osobowości.

2. WWO (wysoko wrażliwa osoba) posiada taką cechę – uwarunkowaną genetycznie, która pozwala pełniej i dogłębniej doświadczać otaczającego nas świata.

Tą tematykę rozwinęła Elaine N. Aron. Polecam jej lektury, są naprawdę ciekawe i ukazują ładny obraz jak ja to mówię: wrażliwców. To ona ukuła sformułowanie DOES, które ma wyjaśniać podstawowe cechy takich osób. Jakie to cechy? A proszę bardzo:

D -- głębia przetwarzania (ang. depth of processing) wielokrotnie poddawanie przemyśleniom informacji, analizy, obserwacje, zastanawianie się. Nadwydajność mentalna.

O – Przebodżcowanie / przestymulowanie (ang. overstimulation) – to prowadzi do nadmiernego zmęczenia organizmu, wyczerpania, nawet wycofania.

E – emocjonalność / wysokie emocjonalne przytłoczenie (ang. emotional) – skupianie się na silnym doświadczaniu swoich cudzych emocji, silnie rozbudowana empatia, co daje dużą uważność.

S -- wyczulenie na subtelności (ang. sensitive to subtleties) wysokie wyczulenie zmysłów na bodźce zewnętrzne, takie jak: hałas, światło, zapach, i wszystkie inne zmysłowe odczucia. 


A teraz najważniejsze. Jesteś osobą wysoko wrażliwą, jeśli… 
 
  • Wyczuwasz nastroje, spojrzenia, drobne gesty, grymasy twarzy inne rzeczy u ludzi, z łatwością wychwytujesz stany osób obok Ciebie, do tego stopnia, że Ci się udzielają;
  •  Masz bogate i złożone życie wewnętrzne, jesteś twórczy, pełen fantazji, z głową w chmurach;
  •  Sztuka dotyka Cię głęboko: wzrusza Cię muzyka, widok piękna budzi sine emocje;
  •  Jesteś bardzo wrażliwy na ból fizyczny i psychiczny swój oraz innych ludzi;
  •  Środki pobudzające, kofeina działają na Ciebie szczególnie silnie, więc najczęściej ich nie pijesz po prostu;
  •  Bardzo zatłoczone miejsca nie są dla Ciebie lub na krótką chwilę, bo możesz się czuć nadmiernie pobudzony lub wyobcowany;
  •  Nie lubisz się mylić, możesz być perfekcjonistą i ciężko znosić krytykę innych, upomnienia mogą Cię bardzo ranić;
  •  Łatwo się przerażasz a potem długo pozostajesz ,,wstrząśnięty”;
  •  Denerwujesz się, kiedy w krótkim czasie musisz zrobi wiele rzeczy;
  •  Gdy ktoś czuje się źle doskonale wiesz, co zrobić, aby poczuł się lepiej, wygodniej, jesteś znakomitym słuchaczem, identyfikujesz się z drugim i zawsze wiesz, czego ktoś potrzebuje.
  •  Często innymi opiekujesz się znacznie lepiej niż samym sobą;
  •  Gdy czujesz silny głód łatwo tracisz koncentrację i spokój;
  •  Zmiany mącą Twój spokój: przeprowadzka, koniec związku, wyjazd, zwolnienie z pracy wywołują u Ciebie silny stres;

Nie musisz się odnajdywać oczywiście we wszystkich tych stwierdzeniach, ale jeśli większość z nich do Ciebie pasuje, to oznacza, że jesteś z jakimś stopniu osobą wysoko wrażliwą. To kwestia genów. Skoro Ty taki jesteś, to prawdopodobnie przynajmniej jedno z Twoich rodziców też takie jest. 


MÓZG

Inną kwestią jest mózg takich osób. Mają umiejscowiony ośrodek myślenia w półkuli prawej. Wrażliwcy są najczęściej prawo-półkulowi. Prawa półkula odpowiada za uczucia, emocje, intuicję, instynkt, twórczość, zmysłowość, wysoką empatię, ufność wobec innych (naiwność), przerażenie niesprawiedliwością świata. 15 do 20 procent wobec reszty świata – według badaczy optymistów jak pisze Bosco – to osoby hiperwrażliwe. Dodatkowym elementem jest ponoć szybkość przepływu impulsu nerwowego i skomplikowana sieć powiązań neuronalnych, który jest większy u osób zdolnych do całościowego oglądu i pozwala przyswajać większą ilość informacji.

Hiperwrażliwe osoby mogą mieć trudności z ułożeniem własnych granic i mogą być niezdolne do właściwego postrzegania samych siebie, ponieważ mają uwagę zwróconą wciąż na zewnątrz. Niezdolność wyznaczania skutecznie granic prowadzi do dezorientacji. I tak to już jest, że za bardzo się męczymy, za dużo pracujemy, zbyt często mówimy tak, zatracamy się w innych, jesteśmy przesadnie empatyczni, po czym nie potrafimy wrócić do swojego naturalnego stanu. Czujemy się oszołomieni, nie na miejscu, zestresowani, reagujemy irytacją i agresją. W konsekwencji brak znajomości własnych granic prowadzi do braku respektowania ich i niemożności bronienia ich przez innymi. Brak właściwej ochrony siebie wystawia Cię na ataki i prowokacje ze strony manipulantów. Ponoć hiperwrażliwcy przyciągają osobowości narcystyczne. Trzeba być uważnym na osoby, które wezmą Cię za słabeusza i będą chciały wykorzystać.

Osoby takie nieustannie umniejszają rezultaty swoich wysiłków, nie potrafią przyjąć komplementu. Trzeba by poszukać tutaj jakiegoś sposobu porzucenia perfekcjonizmu i nauczyć się cenić siebie.

Osoby hiperwrażliwe nie mogą sobie pozwolić na nieregularny tryb życia, niedobór snu, złe odżywanie, nadmiar środków pobudzających. Harmonijne życie może być tutaj bardzo pomocne. Takie, które zakłada szczególną dbałość o siebie, swoje ciało i psychikę. Zakłada zrównoważony odpoczynek do aktywności, chwile wyciszenia, samotności, z dużą dozą wyuczonych odpowiednich nawyków i schematów, które będą pomagały w radzeniu sobie z codziennością. No nie wiem, np. krótka drzemka w ciągu dnia. Aktywność, mam teraz na myśli tą umysłową – powinna być tak zaplanowana, aby spełniać potrzeby hiperaktywnego mózgu. Leniwe, jałowe i nudne środowisko np. pracy, w połączeniu z kreatywnym, inteligentnym i szybkim systemem jakim jest Twój mózg - zabije go.

Hiperwrażliwe osoby często mogą mieć uczucie przytłoczenia z powodu odbierania i przetwarzania zbyt wielu bodźców. To naturalny efekt. Trzeba nauczyć się umiejętności resetowania siebie i odpoczynku. Mogą w tym pomóc mindfullness, różnego rodzaju relaksacje jak np. masaż, czy choćby chronienie siebie przed mocnymi bodźcami jak okulary słoneczne w jaskrawym słońcu czy porządne wyciemnienie pokoju przed snem, aby sen był bardziej efektywny. 


Tak z mojego podwórka…

Zawsze czułam i uważałam, że jestem wrażliwcem. Osobą, która mówiąc potocznie więcej czuje, widzi i bardziej wszystko przeżywa. Byłam taka wiele lat. Tylko, że kiedy życie na ostrych i trudnych zakrętach dawało mi mocno w kość, moja wrażliwość powodowała, że bardzo dużo mnie to kosztowało. Myślę, że za dużo. Stres, ciągłe napięcie, martwienie się różnymi sprawami i ludźmi, tylko wiadomo – najmniej sobą samą. A to duży błąd.

Jeśli już się wzruszałam, to nie pokazywałam tego, bo myślałam, że to oznaka słabości. Szorstko przełykałam łzy, które i tak stały mi w gardle i uśmiechałam się, żeby nie dać nic po sobie poznać, nie musieć się nikomu tłumaczyć. Często z powodu tej cechy nie czułam się dostatecznie dobrze rozumiana. Tak bardzo mnie to męczyło, że w końcu schowałam swoją wrażliwość do wielkiego worka bez dna, gdzieś wewnątrz mnie. Od tamtej pory byłam twarda. Pomyślałam, że nie czas teraz na mazanie się i tkliwość, kiedy dzieje się coś złego, trudnego. Bo nie przeżyję tego, po prostu. Wyciągnę wrażliwość, kiedy będzie więcej spokoju i będę miała możliwość na spokojnie ją ujawniać. Tylko kiedy po wielu latach po nią sięgnęłam, okazało się, że to nie takie proste. Po pierwsze dlatego, że miałam poczucie, że gdzieś ona się zagubiła, a po drugie znów zaczęły dochodzić znajome uczucia, które ona generuje. Stanęłam przed decyzją. Co robić? Żyć i być wrażliwcem – w końcu to część mnie, moja cecha osobowości, czy dać sobie spokój i oszczędzić nerwów. Teraz wiem, że warto być wrażliwcem. Wiąże się z tym niesamowity i czasem nieposkromiony potencjał. Tylko trzeba siebie dobrze chronić, znać siebie i dbać o siebie, aby mogła ona nieskrępowanie we mnie być. Czego życzę sobie oraz Wam wszystkim czytającym moi mili.

 

Zdrowie psychiczne - jak się tworzy i jak je utrzymać?

Dziewczyna uprawiająca jogę

Teoria Dezintegracji Pozytywnej

Kazimierza Dąbrowskiego


Trafiłeś właśnie do zakładki, która traktuje o psychologii. W istocie rzeczy ta zakładka w blogu będzie jedną z najważniejszych. Ma pomagać rozumieć nieco bardziej świat psychologii a dokładnie ma za zadanie ukazywać jakie dobro może płynąć dla nas z tej dziedziny. Ma pomagać dbać o zdrowie, rozwijać się wszechstronnie, aby żyć jak najpełniej. A teraz przejdźmy do rzeczy.

Gdyby nie słowo pozytywna – to samo słowo dezintegracja kojarzy się dość negatywnie, dla mnie z… burzeniem czegoś. Także (uwaga poloniści) można powiedzieć, że to twierdzenie to oksymoron! Zgadza się? Moim zdaniem to niesamowicie ciekawa teoria i pięknie ukazuje funkcjonowanie ludzkiej psychiki!

Dąbrowski wspaniale obserwował siebie samego jako człowieka i był uważny na swoje ciało, ale też psychikę. Dwa najważniejsze aspekty ludzkiego bycia. Ponoć posiadał też mocno rozbudowaną empatię – czyli taki dar do rozumienia i wczuwania się w stany innych ludzi. Te cechy pozwoliły mu dokonywać przez całe lata swojej pracy wielu imponujących odkryć.

Zdrowie psychiczne ma swoje prawidła. Jak Dąbrowski rozumie i opisuje zdrowie psychiczne ?

Wyobraź sobie, że doświadczasz snu jak na jawie, w którym spotykasz nowe, słodkie, nie znane Ci dotąd stworzonko. Zaczynasz obserwować jego zachowania, wygląd (poznawanie). Widzisz, że ono wchodzi z Tobą w interakcje, podchodzi do Ciebie, daje się pogłaskać, jesteś nim zachwycony (przeżywanie). Próbuje nawiązać z Tobą kontakt (odkrywanie), zaczynasz po pewnym czasie się z nim zaprzyjaźniać i tworzysz z nim relacje (tworzenie). Uczycie się wspólnie komunikacji, aby skutecznie porozumiewać się miedzy sobą, dzięki czemu ta obca na początku istota staje się dla Ciebie przyjacielem i wsparciem (wyższy poziom rzeczywistości).


No dobra. To teraz kilka nieco trudnych słów 

Jego definicja to: „zdrowie psychiczne jest zdolnością do rozwoju człowieka poprzez poznawanie (żądza wiedzy, potrzeba zadawania pytań i logicznego analizowania, zajmowanie się problemami teoretycznymi), przeżywanie (silne odczuwanie związków emocjonalnych z miejscami, osobami, wydarzeniami), odkrywanie, tworzenie oraz dążenie do coraz to wyższych poziomów rzeczywistości, aż do konkretnego ideału indywidualnego i społecznego poprzez procesy dezintegracji pozytywnej i cząstkowej integracji wtórnej”.

No dobra, a po ludzku: aż do konkretnej zmiany w Tobie lub w Twoich relacjach poprzez rozbicie psychiki w drobny mak i złożenie jej z powrotem w nowy, lepszy sposób w aspektach tego wymagających. No może trochę tragicznie to zabrzmiało.

Dezintegracja -- Jest rozumiana jako „korzystne rozluźnienie, a nawet rozbicie pierwotnej struktury psychicznej” i w jego ujęciu ma znaczenie prorozwojowe, czyli korzystne.

Inaczej: pomyśl, że w swoim śnie pierwotnie bałeś się tego małego stworzenia i nie wiedziałeś co Cię czeka w kontakcie z nim, czy ono nie jest dzikie, złe. Potem uczysz się relacji z nim i wychodzi nowa jakość – nastąpił rozwój.

Integracja wtórna – jest wtedy, gdy coś się zepsuje i ponownie trzeba to naprawić, połączyć. Czyli najpierw trzeba coś zepsuć, żeby z rozsypanych klocków ułożyć jeszcze lepszej jakości budowle.


Dąbrowski wyróżnił 5 POZIOMÓW ROZWOJU.

Tych 5 poziomów pokazuje, jak człowiek zaczynając od podstawowych funkcji jakie ma w sobie nadbudowuje coraz to nowy, bardziej złożony i lepszy wewnętrznie świat psychiki. Dzieje się to jednak poprzez pewne koszty, jakie trzeba ponieść. Tymi kosztami są często konflikty wewnętrzne, rozterki, brak zrozumienia wielu kwestii np. niektórych zasad panujących w świecie, trudności w zrozumieniu siebie i własnych stanów emocjonalnych. Brzmi znajomo co? Kto ich nie ma!

O to właśnie się rozchodzi. Lubię tę teorię, bo pokazuje, że z pozornie negatywnych i niemiłych rzeczy wychodzi glina do wyrzeźbienia czegoś imponującego. Jest to oczywiście proces, czyli trwa w czasie i stopniowo dokonują się zmiany. Te fizyczne dzieją się siłą rzeczy, bo tak zostaliśmy ,,zaprogramowani”. Ale obok tego dokonuje się rozwój społeczny i ten trzeci – najważniejszy – wewnętrzny.

Rozwijamy swój wewnętrzny świat, a co za tym idzie budujemy silną strukturę psychiczną mogącą przetrwać wiele przeciążeń (których nam w życiu nie brak). Uważam to za bardzo pocieszające. To też pokazuje, że nie trzeba nam się bać niezrozumienia, trudnych emocji i innych niewygodnych elementów w sobie, bo to oznacza, że coś w nas pracuje. To proces twórczy i pełen niepowodzeń, ale nasz siła tkwi właśnie w tym procesie stawania się lepszym, czyli siła autokreacji. Trzeba to zaakceptować i próbować oczywiście na miarę możliwości rozwiązać nurtujące nas kwestie. To będzie nas prowadziło do budowania zwartej struktury psychicznej i równowagi wewnętrznej człowieka.


  • Na pierwszym poziomie następuje rozwój intelektualny, ale niedorozwój uczuć. Czyli brak empatii i wrażliwości na innych, brak uczuciowych związków z innymi. Osoba jest pozbawiona konfliktów wewnętrznych, refleksyjności, poczucia winy. Dominuje egocentryzm, konflikty zewnętrzne, dążenie do zaspokojenia własnych potrzeb, dążenie do władzy.
  • Na drugim poziomie pojawia się już zdolność do rozwoju, rozbicia aktualnego stanu rzeczy, ale jest brak wyraźnej hierarchii wartości więc rozwój jest trochę bezładny i brak mu jasnego kierunku. Tutaj trzeba mierzyć się z wewnętrzną ambiwalencją, zmiennością i cyklicznością nastrojów z przewagą smutku i przygnębienia. Będą zmiany upodobań, uprzedzenia, wątpliwości. Mogą się pojawiać związki uczuciowe ale będzie w nich zazdrość, uzależnienie od innych, relatywizm wartości. Silne konflikty emocjonalne nie są rozwiązywane rozwojowo i może to prowadzić nawet do zaburzeń psychicznych, psychoz, fobii. Zachowanie jest kierowane zewnętrznymi standardami, modą, aktualnymi ideologiami przyjmowanymi bez refleksji i oceny. Tutaj mieści się wszystko, co nieukierunkowane, dziwaczne, bezrefleksyjne z brakiem wglądu w siebie.
  • Na trzecim poziomie pokazują się stany napięcia psychicznego wywołane konfliktami wewnętrznymi i kryzysami. Mogą ujawniać się różne formy nerwic: lękowa, depresyjna, obsesyjna. Wnętrze zaczyna sterować zachowaniem a chwiejność zastąpiona jest tym, co powinno być, a nie tym co jest. Pojawia się wewnętrzna hierarchia wartości i celów, konflikty moralne, egzystencjalny niepokój, załamania ale jednocześnie rośnie odporność psychiczna i umiejętność rozwiązywania złożonych problemów.
  • Na czwartym poziomie rośnie niezależność, świadome kształtowanie własnym wewnętrznym rozwojem. Zaczyna się samodoskonalenie i poświęcanie się dla innych jako służba drugiemu. Samoobserwacja, samokontrola, samowychowanie, właściwa ocena siebie, refleksja nad sobą i innymi, czerpanie satysfakcji z pokonywania trudności.
  • W końcu ostatni poziom. Osoba jest w pełni autonomiczna, ma głębokie przekonanie i wiarę we własny rozwój, wyznawane wartości, idee, przekonania. Ukształtowane zostają zdolności, zainteresowania. Jest wysoki poziom odpowiedzialności społecznej, trwałe związki miłości i przyjaźni. Pojawia się realny obraz siebie i wysoki rozwój zdrowia psychicznego umożliwiający pełną samorealizację. (ideały, których niewiele- to mój komentarz).

Według Dąbrowskiego – rozwój jednostki ma zmierzać w kierunku intensywnego przekształcenia psychiki, w doświadczaniu odczuwania  psychomotorycznego, sensorycznego, intelektualnego, wyobrażeniowego i emocjonalnego. Ponadto Dąbrowski skupia się na środowisku wewnętrznym. Dostrzega tam szereg konfliktów, które są potrzebne do dynamicznego rozwoju psychicznego. Widzi zdrowie psychiczne jako pewien PROCES stawania się coraz bardziej wewnętrznie poukładanym człowiekiem, czyli dobrze ustrukturalizowanym wewnątrz, a nie jako STAN.

Dąbrowski nakłania nas do wzięcia odpowiedzialności za nasze życie, do otwartości na zmiany i samo-przeistaczanie a przez to pełniejsze samostanowienie. Pokazuje, że jest ono dobre i nie należy się go bać. Ludzkie doświadczenie ma charakter pozytywny, bo prowadzi do rozwoju. A wiadomo, że im bardziej będziemy rozwinięci, tym lepiej, piękniej i pełniej będzie nam się żyło.

Od tej pory, gdy będziesz przeżywał trudności zwłaszcza te ,,wewnętrzne”, bił się z myślami jak to mówią, przypomnij sobie tę teorię i jej założenia. Niech wtedy doda Ci ona sił do zmagania się z nimi i da Ci wewnętrzną pewność, że nie koniecznie dzieje Ci się krzywda, ale ból rodzenia dobrych, nowych rzeczy.


Krótki życiorys twórcy teorii

Kazimierz Dąbrowski – urodził się 1 września 1902 roku w Klarowie na Lubelszczyźnie. Był lekarzem, psychologiem, polonistą, filozofem, inicjatorem i czołowym propagatorem higieny psychicznej w Polsce. Całkiem nieźle nie? To się nazywa edukacja! Studiował filologię polską, filozofię, psychologię i literaturę grecką na Uniwersytecie Lubelskim. Po śmierci ojca wyjechał do Poznania (1924), aby kontynuować studia filozoficzne i polonistyczne. Po ich ukończeniu przeniósł się do Warszawy, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. Jednym słowem gość o wszechstronnych zainteresowaniach.

Kształcił się nie tylko w Polsce, ale studiował również w Genewie, Wiedniu, Paryżu, w Baltimore i na Harvardzie. Jego nauczycielami byli m.in. Édouard Claparède, Pierre Bovet i Jean Piaget. Z inicjatywy Dąbrowskiego powstał Instytut Higieny Psychicznej, którego celem, poza działalnością naukową, szkoleniową i wydawniczą, było prowadzenie praktyki klinicznej, obejmującej profilaktykę i wczesne rozpoznawanie zaburzeń psychicznych. Była to pierwsza tego typu placówka w Polsce i jedna z nielicznych w Europie.

Jaka będzie przyszłość ludzkości - Eksperyment Johna Calhouna



Mała beżowa myszka zwrócona w stronę obiektywuEksperyment Johna Calhouna



Eksperyment jest na tyle ciekawy, że chciałabym poświęcić mu kawałek miejsca. Był sobie kiedyś badacz i naukowiec o imieniu John Calhoun.
Był amerykańskim etologiem, czyli zajmował się badaniem zachowań zwierząt. Wpadł razu jednego na pomysł, żeby stworzyć mysi odpowiednik rozwiniętej cywilizacji ludzkiej. Eksperyment został przeprowadzony na myszach w roku 1968 i trwał 4 lata i był powtarzany kilkukrotnie na myszach i szczurach.

To, co mnie najbardziej zaskakuje w tym badaniu to fakt, iż pomimo wielokrotnych prób efekt końcowy był zawsze ten sam – nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń powodował wymarcie populacji. Ciekawe prawda? Wydaje się absurdalne. Eksperyment miał kilka założeń. Oto one:

1. Nieograniczony dostęp do pożywienia, wody oraz materiałów potrzebnych do budowania schronienia
2. Brak zagrażających życiu drapieżników
3. Maksymalnie ograniczone rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych (opieka lekarska dla myszy)
4. Jedyne ograniczenie – przestrzeń, która mogła pomieścić maksymalnie 3840 myszy.

John Calhoun przeprowadził to badanie, żeby zaspokoić swoją ciekawość. Chciał sprawdzić, jaką przyszłość szykuje sobie ludzkość za jakiś czas, zapewne trudny do określenia. Co się dokładnie stało w tym eksperymencie?!  Zobaczmy!

Cztery pary myszy wpuszczono do zamkniętej kwadratowej zagrody o wymiarach 2.7 metra o ściankach wysokich na 1.4 metra. Jedynym ograniczeniem była niemożliwość opuszczenia zagrody.

Początkowo populacja szybko rosła, podwajając się co 55 dni. Po 315 dniach liczebność populacji wynosiła 620 osobników, ale odnotowano znaczny spadek liczby urodzin. Ostatnia mysz, której udało się przeżyć urodziła się w 600-tnym dniu. W okresie między 315 dniem od zasiedlenia a 600-tnym odnotowano załamanie typowych relacji społecznych i znaczne zmiany w zachowaniu. Badacze zaobserwowali:

  • wydalanie młodych z gniazd zanim stały się samodzielne,
  • ranienie młodych,
  • niezdolność dominujących samców do obrony terytorium i samic,
  • wzrost agresywności samic,
  • wzrost bierności samców niedominujących spowodowany wzrostem ataków na nie.

Po 600 dniu od zasiedlenia rozpad interakcji społecznych trwał nadal, a populacja zaczęła zmierzać do wymarcia. W tym okresie zanikło rodzenie młodych. Samce wycofały się zupełnie i już ani nie zalecały się do samic ani nie walczyły. Jadły, piły, spały i czyściły swe futerka – i wszystko to w samotności. Charakteryzowały się elegancką sierścią i brakiem zranień. Calhoun nazwał je "Pięknisiami".
Myszy pięknisie były dobrze odżywione, zdrowe i zainteresowane tylko sobą. Nie były zaciekawione światem zewnętrznym, całymi dniami nie robiły nic poza jedzeniem, piciem, spaniem i pielęgnowaniem siebie. Przy okazji były bardzo głupie.

To jest ta część eksperymentu, która mnie osobiście najbardziej zaskakuje. Myszy pięknisie. Nie sądzisz, że to niesamowite, że taka ala ,,rasa" się wyodrębniła? W moim przekonaniu w dzisiejszym świecie niestety mamy do czynienia w takimi nazwijmy to: osobnikami. Kiedy myślę o facetach po 30, 40 roku życia mieszkającymi nadal z mamusią i na jej garnuszku, dbającymi tylko o siebie i własne ego. Niezdolni do tworzenia, prowadzenia i podtrzymania dojrzałych relacji z kobietami. Eeeehhh.... to boli. Właśnie z tym przykładem kojarzą mi się te myszki pięknisie.


Ok, jedziemy dalej. Jak przebiegał eksperyment?


Przebieg eksperymentu:

Faza A – Okres przystosowywania się (dni 0-104)
1. Dnia pierwszego do siedliska wpuszczono 4 samce i 4 samice.
2. Początkowo myszy miały problem z przystosowaniem się do środowiska i do siebie nawzajem.
3. Po względnym ustabilizowaniu się sytuacji myszy stworzyły swego rodzaju podział terytorialny i zaczęły budować gniazda.
4. W dniu 104. zaczęły rodzić się pierwsze “nowe” myszy.

Faza B – Gwałtowny wzrost populacji – okres eksploatacji zasobów (dni 105-314)
1. Populacja gryzoni dubluje się co 55 dni.
2. Wykształcenie się rodzaju struktury socjalnej – wielkość miotu jest zależna od “pozycji społecznej” rodziców.
3. Więcej myszy rodzi się w boksach zamieszkałych przez bardziej dominujące samce, podczas gdy mało dominujące myszy mają znikomą ilość potomstwa.
4. Mimo tego, że warunki panujące w każdym z boksów były identyczne i dawały jednakowe warunki bytowe, można zauważać gromadzenie się myszy i konsumowanie pokarmu, w konkretnych miejscach. Myszom przestała przeszkadzać obecność innych. Coraz bardziej zauważalny był tłok w “wybranych” boksach.
5. Pod koniec fazy B było trzykrotnie więcej osobników nieradzących sobie społecznie (niedominujących w żaden sposób), niż osobników społecznie stabilnych, mających ugruntowaną pozycję (samce dominujące). Wartym odnotowania jest fakt, że stabilnie społeczne osobniki to głównie starsze myszy.

Faza C – Stagnacja – okres równowagi (dni 315-559)
1. Populacja dubluje się co 145 dni.
2. U samców zanika umiejętność obrony własnego terytorium.
3. Karmiące samice zaczynają być wyraźnie agresywne, niejako przejmując od samców role obrony gniazda. Agresja ta kierowana jest również ku własnemu potomstwu, które bywa atakowane, ranione i zmuszane do opuszczenia gniazda.
4. Powszechna staje się przemoc. Samce przestają w jakikolwiek sposób zabiegać o samice. Zamiast tego atakują się wzajemnie. Tworzy się rodzaj nowej struktury. Są samce agresywne – bardziej dominujące, jak również bierne – nadmiernie gryzione przez inne.
5. Pojawiają się zachowania homoseksualne. Bardziej dominujące samce wykorzystują te bardziej bierne, które przyjmują “rolę żeńską”.
6. U samic pojawia się mechanizm naturalnej antykoncepcji – wchłanianie płodów. Jest również coraz mniej zapłodnień oraz zanika instynkt rodzicielski. Skutkiem tego rodzi się coraz mniej młodych. Pojawiają się także całkiem bezdzietne samice.
7. W połowie fazy C praktycznie wszystkie młode były odrzucane przez matki. Rozpoczynały one osobne życie, bez wykształcenia jakichkolwiek zachowań emocjonalnych czy społecznych.
8. Mimo tego, że spodziewanym czynnikiem hamującym wzrost będzie osiągnięcie limitu 3840 osobników, maksymalna populacja wyniosła jedynie 2200. Dodatkowo tylko 20% gniazd była stale zajęta.

Faza D – Okres wymierania (dni 560-1588)
1. W dniu 560. zakończył się wzrost populacji.
2. Samice bardzo rzadko zachodzą w ciążę, a nieliczne rodzone młode nie przeżywają.
3. Ostatnie zapłodnienie miało miejsce w dniu 920.
4. Pojawiły się męskie odpowiedniki samic, tzw. “piękni” (“beautiful ones”). Samce te nie wykazywały żadnego zainteresowania samicami, jak również nigdy nie brały udziału w jakichkolwiek konfliktach. Ich zachowanie sprowadzało się wyłącznie do picia, jedzenia, spania, jak również dbania o własny wygląd (np. czyszczenie futerka, czy nieangażowanie się w walki – brak blizn).
5. Po pewnym czasie populacja całkowicie utraciła zdolność do reprodukcji.
6. Ostatni tysiąc myszy nie wykształcił w sobie jakichkolwiek reakcji społecznych. Nieznana im była agresja oraz zachowania prowadzące do ochrony gniazda i potomstwa. Nie angażowały się w inne działania niż picie, jedzenie, spanie oraz dbanie o siebie. Osobniki w tym czasie wyglądały wyjątkowo ładnie i zadbanie. Posiadały zdrowe ciało i dobrze wyglądające oczy. Jednak nie potrafiły poradzić sobie z jakimkolwiek nietypowym bodźcem. Choć wyglądały wyjątkowo dobrze, były również wyjątkowo głupie.
7. W dniu 1588 umiera ostatni osobnik.

Według Johna Calhouna wnioski wyciągnięte z tego eksperymentu były następujące:

,,Gdy całe dostępne miejsce jest zajęte i określone są wszystkie role społeczne, konkurencja i stres, doświadczane przez jednostki, doprowadzają do całkowitego załamania skomplikowanych zachowań społecznych, ostatecznie pociągając za sobą wymarcie populacji”.


Wniosek współpracownika Johna Calhouna:
Im większa populacja, tym matka mniej dba o swoje gniazdo i młode. (Hm... to mi się wydaje może nawet zasadne, kiedy masz 2 dzieci łatwiej o nie zadbać a kiedy 15 no cóż... weź to ogarnij :P. Poza tym matka może myśleć, eeee.... tak dużo tych myszy mamy w szeroko rozumianej mysiej rodzinie, jak kilka przepadnie mała strata :P ).


BRAK WYZWAŃ stopniowo pogarsza zachowanie kolejnych pokoleń populacji. Ta degeneracja jest nieunikniona i kończy się wymarciem populacji. Calhoun twierdził, że warunki, w których ma się wszystko bez ponoszenia żadnych kosztów, są dla populacji (myszy? ludzi?) destruktywne. W efekcie zanika odpowiedzialność i skuteczność działania, ale także świadomość społeczna.

Oczywiście żaden eksperyment nie jest do końca idealny i zapewne można wysuwać pewne hipotezy i dalej sprawdzać te teorie, jednakże w przypadku gryzoni zdaje się tak to działa. Jedna z takich hipotez dająca do myślenia jest ta dotycząca chowu wsobnego. W ogóle nie został wzięty pod uwagę degenerujący wpływ chowu wsobnego. Chów wsobny, a więc kazirodztwo doprowadza do zmian degeneracyjnych fizycznych i psychicznych, bezpłodności i zachowań destrukcyjnych - zauważa jedna z internautek.

Co o tym myślicie? Może to mieć jakiekolwiek przełożenie na ludzki gatunek? Może nad niektórymi wnioskami warto się choćby zastanowić? Moim zdaniem eksperyment jest niesamowicie ciekawy i dający wiele refleksji. Baaaardzo jestem ciekawa, co Ty o tym myślisz. Jeśli możesz, podziel się swoim zdaniem w komentarzu lub napisz do mnie ;)

Follow
Copyright © Simple & Clear